Bydło i powidło mieści się kilkaset metrów od mojego domu. I choć lokal już trochę istnieje, dopiero dwa dni temu tam dotarłem. Jak zwykle hambugsy - mam wrażenie, że obecnie w Wawie nie je się niczego innego i tylko bułki z kotletem ludzie oczekują. No, ale to już inna kwestia. Przejdźmy do rzeczy. Fajny, minimalistyczny wystrój. Wielkim plusem są leżaki, na których można posiedzieć, jeśli jest ciepło. Jedzenie zamówiłem na wyno i jak zakomunikowano mi przez telefon musiałem pojawić się po 15 minutach. I tak też uczyniłem. No, ale niestety musiałem p[oczekac 10 kolejnych, żeby odebrać zamówienie. Był to hambugs bez bułki ;P (niestety, ale aparacik ortodontyczny uniemożliwia spożywanie tego co ssię lubi) ze szparagami, bekonem i sosem serowym (chyba!). Po kilku minutach siedział już przy suto zasdtawionym stole, a ślinka ciekła, bo danie - mimo, że na wynos - wyglądało smakowicie. Szkoda tylko, że wszystko okazało się zimne ;( a jak wiadomo zimny sos serowy nie należy do najlepszych. No, ale jak człowiek głodny jak wilk to zje wszystko. Było całkiem OK. Szparagi nie były tak wyśmienite jak np. w Soul Kitchen, ale nie były też bardzo złe. Bekon, jak to bekon, a jeśli chodzi o serce potrawy, wspomnany hambugs - mięso jak mięso. Podsumowując - chwalą lokal, rozpływają się nad jedzeniem, a dla mnie było ok. Może to daletrego, że nie jaram się hambugsami. Są lepsze potrawy. read more