Byłam w Berku dwa razy w ciągu weekendu, więc jak można wywnioskować - strasznie mi się tam spodobało!
Zakochałam się przede wszystkim w hummusie - występuje w dwóch wariantach, z ciecierzycą i z grzybkami, i w obu jest przepyszny. To dokładnie mój smak hummusu, mocno tahinowy, niezbyt cytrynowy. Podawany jest z ciepłą pitą. Kosztuje 16-18 zł za sporą porcję.
Tytułowy shipud to izraelski szaszłyk. Występuje w karcie w kilku wariantach, od kurczaka do polędwicy wołowej. Ja miałam okazję spróbować tego z jagnięciny i był bardzo smaczny. Szaszłyki podawane są z pięcioma różnymi mezze i z pitą.
Super opcją jest zestaw 10 mezze z pitą za 19 zł. Mezze są pyszne (szczególnie smakowały mi pasty z tahini - z pieczonym kalafiorem i z ziołami), są też regularnie uzupełniane. Nie wiem tylko, jaka jest polityka uzupełniania ich, bo wyglądało to trochę inaczej przy każdej z moich wizyt.
Piłam też w Berku bardzo dobre czerwone wino, w karafce półlitrowej. Nie jestem pewna, co to było za wino, ale przypuszczam, że domowe, bo powiedziałam tylko, że proszę czerwone wytrawne i kelner nie zadawał więcej pytań.
Lokal jest przeogromny, dwupiętrowy. Jest też jednak wizualnie podzielony na strefy, dlatego jest przytulnie. Co do wystroju - jest nowoczesny, drewniano-kolorowy, może nie wybitnie w moim guście, za to zdecydowanie przyjemny.
Berek otwarty jest do północy i to naprawdę super. Można więc go traktować nie tylko jako restaurację, ale też jako bar. Świetne przystaweczki temu służą. read more